24.08.2016

155.Gdybyśmy zadowalali wszystkich wokół, bylibyśmy zlepkiem ludzkich oczekiwań


Hej ho! Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała na wstępie wstępu :) Także witam bardzo, dziś pogadamy o ludziach, opiniach i o tym, jakie są one nieistotne! Ale to za chwilę. Tymczasem teoretycznie mamy ostatni tydzień wakacji! 7 dni! Brzmi to troszkę groźnie, ale ja chilluję w najlepsze, bo mam wreszcie swoje wakacje! W te wakacje sporo trenowałam, gotowałam, spędziłam wspaniałe chwile z przyjaciółmi, troszkę uczyłam się fiszek i jeszcze mniej czytałam, bo doba nie miała 48 godzin :( Dużo było spontanicznych spotkań, a nawet niespodzianek! Prawdziwie wspaniałe wakacje, jednak stwierdziłam też, że nie potrafię odpoczywać w domu, jeśli akurat nie jestem chora. Po prostu ciągnie mnie wszędzie na zewnątrz. Na tańce, na kawę, na pizze, do parku, na spacer :) Czyli generalnie z domatorki przekształciłam się w aktywistkę, chociaż uwielbiam mój dom i przebywanie w nim.
Teraz mogę nareszcie sobie duużo odpocząć, właściwie przez cały dzień. Właśnie za to uwielbiam wakacje. Ilość moich czynności w dniu jest okrojona. Plaża, czytanie książki (o tak, nareszcie!), zrobienie smoothie/sałatki, szykowanie się na wieczór i wyjście na kolację. Podoba mi się to i jestem baardzo szczęśliwa, że nareszcie odpoczywam w stu procentach! Marzy mi się jakieś bieganie i rozciąganie, ale wszystko na spokojnie. Teraz przerwa od treningów, regeneruję się :) No to zapraszam do czytania!


***

Zainspirowała mnie taka jedna sytuacja, w której ktoś przeniósł odpowiedzialność za obleśne myśli ludzi na mnie. Pomyślałam, że to zupełnie nie moja działka, że ktoś w podświadomości zakodowane ma to i tamto, a ja jestem ofiarą tego. Czy to ja zakodowałam mu taki właśnie tryb myślenia, kiedy widzi kogoś w letnich ubraniach? Nie. Ja nie uczyłam nikogo, by wstydzić się nosić to, co się lubi. Sama też nie zostałam tak nauczona. Nie uczyłam również nikogo, by reagować obleśnymi myślami na krótkie szorty. Nie odpowiadam za kody w podświadomości tego człowieka. Ale sytuacja bardzo mnie ruszyła. Zawsze gdy ktoś coś mi zarzuca, pomimo że nie chcę, myślę o tym. Muszę przemyśleć, czy rzeczywiście, ja kogoś krzywdzę, bo jeśli nie, nie uważam, żeby coś było złe.



Kiedyś miałam taką przewodnią myśl w głowie, żeby żyć tak, by innych zadowalać, uszczęśliwiać, dawać im gwiazdki z nieba i tak dalej. Chciałam być altruistką z prawdziwego zdarzenia. Nie zauważałam jednak, jak mocno krzywdzi to mnie. Wiązało się to oczywiście ze spełnianiem ludzkich oczekiwań. Nauczycieli. Rodziców. Znajomych ze szkoły. Chłopaków. Przyjaciół. Tak, takich przypadkowych ludzi, którzy narzucali mi odpowiedzialność za obleśne myśli też. Chciałam nie wywoływać przecież złych myśli (jakby to ode mnie jeszcze zależało, co kto ma w podświadomości). Wiązało się to też zapominaniem o sobie. Chciałam być dla wszystkich miła, dobra i idealna. Bo ogólnie jestem perfekcjonistką.


Teraz też jestem miła, ale chyba nareszcie potrafię odróżnić to, kiedy ktoś czegoś ode mnie chce, a to kiedy ja również mam ochotę to zrobić. Nie zawsze chciałam wkuwać do późna, często nie robiłam tego tylko dla siebie. Nie zawsze czułam, że to ja jestem odpowiedzialna choćby za spór, kiedy przepraszałam. Musiałam wszystkich zadowalać. Jeśli coś nie poszło, ktoś mnie skrytykował, sama ostro się szkalowałam i obiecywałam sobie, że zrobię to lepiej, bardziej i w ogóle idealniej.


Chyba Regina Brett, Pawlikowska i parę moich osób sprawiło, że jakoś przestałam. Przestałam być wieczną perfekcjonistką w zadowalaniu ludzi moimi wynikami i tym jaka dla nich byłam. Zaczęłam być bardziej dla siebie. Mniej dla wszystkich. I jest tak dużo łatwiej. Nie czuję się jak zlepek ludzkich oczekiwań. Nie robię tego, czego ktoś ode mnie oczekuje. Robię to, czego ja chcę. Jest pięknie. Spełniam swoje marzenia i się realizuję. Nie przepraszam wszystkich za to, że taka jestem. Że ubieram to, co lubię. Że żyję, jak chcę. To moje życie i nikt go za mnie nie przeżyje. Za Ciebie też.



Dlatego warto wyjść z tego spełniania oczekiwań ludzkości, bo nie po to tu jesteś. Każdy z nas ma własną misję, ale na pewno nie wiąże się ona z robieniem tego, czego ludzie chcą. Wiążę się ona ze spełnianiem siebie. Wydaje mi się, że tylko wtedy możemy być trochę dla ludzi. Właśnie kiedy robimy to, co dla nas najlepsze, możemy dzielić się szczęściem z tego wypływającym. Takim szczęściem, które nie jest uzależnione od opinii tego czy tamtego.


Skutki niezadowalania innych? Są takie osoby, które się na ciebie denerwują, że nie robisz tego, czego by chciały. Ubliżają czy obrażają. Ale właściwie gdybyśmy ich zadowalali, nigdy nie wiedzielibyśmy, jacy są naprawdę. Dlatego dobrze jest nie spełniać tych wszystkich oczekiwań ludzi. Będą z nami ci, którzy nie czekają na to, żebyśmy połechtali ich ego. Ci, którzy rzeczywiście chcą z nami być. Z nami. Takimi, którzy mają cholernie zły dzień albo miesiąc. Takimi nieidealnymi. Płaczącymi. Po prostu ludzkimi. Ci, którym możemy pokazać, że nas coś boli. To właśnie oni będą dzielić z nami radość tego życia, kiedy będziemy sobą. Nie "spełniaczem" marzeń ludzkości. Bo ludzkość nie spełni naszych marzeń. Tylko my sami możemy to zrobić! Po to tu właśnie jesteśmy 


11 komentarzy:

  1. Cześć ;)
    mam nadzieję, że nie odbierzesz mojego komentarza jako ataku na twoją osobę, lecz dobrą radę od dużo starszej koleżanki.
    Z ciekawością co jakiś czas przeglądam twojego bloga i zdjęcia jakie się na nim znajdują.
    Na zdjęciach ewidentnie rzuca się w oczy mocna czerwona szminka, która mocno odznacza się od twojej jeszcze młodej i świeżej buzi. Może spróbuj z innymi kolorami? jakieś brudne róże czy tzw. nudziaki? Uwierz, ze byś zdecydowanie lepiej wyglądała i podreślała takimi kolorami atuty swojej młodości. Drugą rzeczą jaka mi się rzuca w oczy są mało naturalne brwi. Nie myślałaś żeby kupić coś co się nazywa 'tusz do brwi' ? po 1 super nabłyszcza, a po 2 brwi maja super naturalny efekt. spróbuj tego z firmy W7 lub z Bell.
    Ja też kiedyś byłam młoda i nie zawsze mój makijaż czy ubiór były odpowiednie, bo na siłe jak to bywa w tym wieku chciałam eksperymentować. Jednak pamiętaj, że twoja buzia jest jeszcze młoda i w pewnym wieku niektóre makijaże zamiast dodawać nam blasku to nam go odejmują.
    Pozdrawiam i powodzenia w blogowaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejo :) Bardzo mi miło, że starasz się doradzić. Jeśli chodzi o brwi, szukałam właśnie czegoś takiego, żeby były jaśniejsze, bo pomimo tego, że mam najjaśniejszą kredkę (w sumie dla blondynek), to chciałam jeszcze jaśniejszą. Akurat teraz czuję się ze swoimi brwiami dobrze, ale jak mi się znudzą, użyję tego, co poleciłaś, bo chętnie wypróbuję coś nowego :) Co do szminek mam chyba z 4 odcienie bladego różu, ale do zdjęć generalnie nie używam, bo ten kolor wygląda z daleka jak moje usta :P Czerwoną szminkę uwielbiam i chyba nigdy nie zrezygnuję :D
      Dziękuję! :)

      Usuń
  2. Hi Olivia, nice shirt - I like it ;-)
    Do you often wear such a "strong" make-up?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi, thank you! :)
      Yes, I do. I think I wear it once or twice a week haha :D

      Usuń
    2. It looks fantastic on you, Olivia! You have a lovely face that is worth to be "highlighted". Kiss, Ron

      Usuń
  3. Hej, jesteś niesamowita nie znam ciebie osobiście ale czytając tego bloga widzę że masz pasje i jesteś inteligentna. Pozdrawiam chłopak z autobusu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejo! Jeju, to bardzobardzo miłe! *.*
      Dziękuję :) Chyba kojarzę o kogo chodzi, jeśli to był taki niezwyczajny autobus miejski.

      Usuń
    2. Zwyczajny miejski ;)

      Usuń
    3. Jedyne co przychodzi mi do głowy to taka jedna trasa raz w tygodniu zazwyczaj w roku szkolnym. Ale jeśli nie posiadasz sportowej torby to naprawdę nie umiem zgadywać :/

      Usuń

Dziękuję za każde dobre słowo :)
Cenię Wasze opinie. Są często miłą motywacją.
Pozostawione linki blogów staram się odwiedzać :)

~Olivia~