24.03.2016

145.HAGA

Hej. Pomimo wszystko stwierdziłam, że nie mogę nic nie pisać. Lubię to i pozwala mi to wyrazić siebie. Pomimo wszystkich nienawistnych uśmiechów na te słowa, nie zamierzam się poddać w tym, co robię. Zdjęć zimowych nie mam, nie znalazłam czasu, żeby robić sesje, jedynie krajobrazy lub coś na telefonie.


Jakoś tak wszystko ułożyłam, że jestem bardzo zajęta. Dlatego cieszę się z przerwy, może pozwoli mi się troszeczkę zrehabilitować :). Przede mną mistrzostwa w pole dance, także ten czas wolny to też dla mnie szansa na tworzenie choreografii. Dziś udało mi się nawet zrobić obiad dla wszystkich, z czego się cieszę, bo trzeba zaczynać od małych rzeczy. Spróbuję też znów kontynuować codzienność z sokami. 


Nie czuję tych świąt, są zupełnie inne niż Bożonarodzeniowe. Choć może to ja po prostu nie mam na nie siły czy chęci. Jedno jest pewne. Nie udziela mi się świąteczna atmosfera. Staram się raczej jakoś jednak żyć. Byłabym na siebie zła, śpiąc cały dzień w łóżku. Choć po tych szkolnych niedospanych nockach, mam na to ochotę. Dziś mniej pozytywnie i bardziej depresyjnie, wybaczcie tę niedyspozycję. A może trzeba zaakceptować niewesołość? Szczęście nie trwa wiecznie :) Miłego wieczoru, zapraszam na holenderską Hagę sprzed ponad roku *.*














Haga yes or not?